wspomnienie: projekt Kabylia

Przeglądam zdjęcia prac, które czekają aby je Wam pokazać i dochodzę do wniosku, że ostatnio sam decupage u mnie… ale zanim Was zasypię słuszną porcją prób początkującej pozwólcie, że przybliżę Wam od czego to wszystko się zaczęło.

Koniec lipca, godzina zdecydowanie wieczorowa. Już wiemy, że będziemy się przeprowadzać. Jeszcze nie mamy dokładnej daty, ale spodziewamy się w ciągu najbliższego miesiąca. Może dwóch. Nazbierało się tych szpargałów, znajomi zwożą nam kartony, bo nasz zapas okazał się śmiesznie mały. Tak sobie siedzimy i planujemy jak to z grubsza ogarnąć kiedy dostaję wiadomość od (wtedy jeszcze mi nieznanej) Agi O. Biżuteryjki poszukują osoby, która zrobi im pudełko. Ma być u nich do końca września. Dużo czasu, powiecie? Pewnie jeśli ktoś w tym siedzi to może i tak. Ja pudełek jeszcze nigdy nie robiłam. Pomyślałam, że spróbuję, w końcu to WOŚP, a w tym roku i tak nieco skromniej wsparłam projekty scrapowe więc sumienie podpowiadało, że warto.
Prawdziwa jazda w mojej głowie zaczęła się kiedy Aga podesłała mi temat, wstępne szkice biżuterii i artykuł o Tuaregach.

Pierwsze stadium: wyparcie.
To nie moja bajka. Zawsze podobała mi się czerwień, ale nigdy na mnie, mało kiedy w moich pracach. Lubię na nią patrzeć, ale u kogoś. Już leci drugi policzek: czerwień z turkusem! No ale jak…??? Trzy głębokie wdechy. Zapiszę sobie to wszystko w folderze i opuszczę ten temat na jakiś dzień. Albo trzy.

Drugie stadium: zobojętnienie.
Dobra, zobowiązałam się. Jakoś to będzie. Zapytam o wymiary tego pudełka, bo zanim takie znajdę i zanim przyjdzie… Zakupy! Wyprawa na „szlak bursztynowy*” i kawka z Kobietą z pasją to jest coś, co z pewnością rzuci inne, nowe, LEPSZE światło na całą sprawę. Poza tym pora zaopatrzyć się w niezbędnik (farby w kolorach wiodących były dla mnie w tym wypadku podstawą).

Ostatnie stadium: zaiskrzyło.
Faktycznie zanim kurier dostarczył wybrane przeze mnie pudełko minęło kilka dni. W tym czasie zarysował mi się plan. Już wiedziałam czego jeszcze będę chciała użyć, jaki ma być efekt ostateczny. Kiedy pudełko trafiło w moje ręce wszystko nabrało sensu 😀 Nagle dotarło do mnie, że pudełko to coś, co bardzo chciałam zrobić od dawna. Tylko zwyczajnie wcześniej o tym nie wiedziałam.

IMG_20160819_105807 — kopia

Skrzyneczka szybciutko została dokładnie oszlifowana i rozebrana z zapięcia – kto to widział złoto u Tuaregów 😉 Kolorem bazowym miał być turkus, z akcentami czerwieni. W środku miękki, czerwony filc. W końcu to pudełko na biżuterię, trochę luksusu się należy 😉

IMG_20160825_144420

Podstawa tego, co „zrobi robotę” – czyli wzór nałożony z pomocą pasty strukturalnej. W jednolitym kolorze nie powala, ale to pierwsza faza zdobienia 😉

IMG_20160825_170724

Po zaschnięciu pora na czerwone „przetarcia”. Pozornie proste, w praktyce trzeba dozować odpowiednią ilość farby na pędzel :) Inaczej z przetarcia robi się plama.

IMG_20160825_194635

Ostatnim elementem było zamknięcie. Z jego kształtu byłam bardzo zadowolona, no ale znowu brak srebra. Jest i na to rada: pasta pozłotnicza! Szkopuł w tym, że nawet po wyschnięciu trochę brudzi więc została zabezpieczona dwoma warstwami lakieru.

IMG_20160830_155433

Z efektu końcowego byłam nawet zadowolona :) jak na pierwsze pudełko poszło całkiem zgrabnie, a i wpasowało się w temat, bo głównie na tym mi zależało :) Jestem ogromnie szczęśliwa, że mogłam wziąć udział w projekcie Kabylia. Poza nowo poznanymi, zdolnymi ludźmi zrodziło to też nowy etap w moim twórczym życiu: pudełka.

DSCF4230

DSCF4233

DSCF4240

DSCF4244

IMG_20160911_153611232

Jeśli kogoś z Was zainteresował temat to zapraszam do lektury pozostałych wpisów, które powstały przy okazji projektu Kabylia. Całość znajdziecie >> tutaj <<

Udanego weekendu! :)

__________________________________
* szlak bursztynowy to moja i Joasi trasa, która rozpoczynała się w księgarni Matras w jedne z Galerii i kolejno prowadziła przez same zacne punkt (głównie sklepy papiernicze i papierniczopodobne), kończyła się w sklepie z woskami zapachowymi i kolejno na pysznej kawie.

FacebookTwitterGoogle+