„zbieracz” rzeczy ważnych

Macie czasami w dłoniach taką rzecz, która wiecie, że będzie Wam jeszcze z pewnością bardzo potrzebna, ale nijak nie wiecie gdzie ją schować, żeby przykładowo nie zapomnieć gdzie się położyło…? Mnie zdarza się to nader często, niestety.

W okresie poświątecznym, kiedy w sklepach można było znaleźć poprzeceniane artykuły maści wszelakiej udało mi się trafić na przecenione, czarne listowniki z mało ciekawym napisem. Ponieważ na taki „organizer” miałam chrapkę od dłuższego czasu stwierdziłam, że okazja jakich mało! Sztuka kosztowała 9zł, a zamawiając takiż sam w sklepie internetowym musiałabym zapłacić (razem z przesyłką) przynajmniej dwa razy tyle. …więc jak to kobieta, wzięłam dwa 😀

Dziś pokażę Wam pierwszy z nich, który ma być moim osobistym organizerem na wszystkie niezwykle ważne kartki, karteluszki, bilety, znaczki i inne wspominki, które nie mają słusznego im miejsca, a zawsze (prędzej czy później) są mi potrzebne (chociażby kiedy wywołam wreszcie związane z nimi zdjęcia i wreszcie wkleję je do albumu). Teraz mam je w jednym miejscu, podzielone dwoma przegrodami i przynajmniej wiem gdzie mam ich szukać kiedy będę w potrzebie! :)

IMG_20170216_152526725

Listownik w pierwszej kolejności pieczołowicie wyszlifowałam papierem ściernym, dokładnie przy tym opylając wannę na czarno (bo o tej porze roku łazienka to najsensowniejsze miejsce na szlifierską robotę). Listownik pokryłam dwoma warstwami farby do ścian 😀 muszę Wam powiedzieć, że konsystencja i pigmentacja tych farb sprawia, że drewienko maluje się nimi rewelacyjnie. Z pewnością nie był to ostatni raz kiedy użyję takich właśnie farb do malowania. Farba schła bardzo szybko, ze zdziwienia zostawiłam więc listownik na noc żeby czas schnięcia nie próbował mnie czasem oszukać. Kolejno położone zostały dwie warstwy lakieru, który jak zwykle schnął wieki…

W tym czasie miałam wiele okazji żeby zastanowić się nad tym jak ten „zbieracz” będzie ostatecznie wyglądał. Oczywistą rzeczą dla mnie był wybrany już kolor bazy. Musiały się tam też znaleźć piórka (bo jak inaczej???). Całość miała być lekka, może ciut bajeczna… i wtedy pojawiło się wyzwanie Ulotne chwile na blogu ScrapAndMe – idealnie! :) pomogło mi sprecyzować koncepcję.

IMG_20170216_152413703

IMG_20170216_152403777

Wszystko się idealnie złożyło, bo faktycznie najczęściej przechowuję właśnie ścinki wspomnień, pamiątki, które zostaną później wklejone do albumu. …i coraz częściej stwierdzam, że to wszystko faktycznie takie ulotne strasznie (alert: starzenie się mode on). Dlatego nie mogło zabraknąć ptaków, które kojarzą mi się z przemijającą chwilą, ale także kartki, stalówki do zapisków tych najpiękniejszych chwil.

IMG_20170216_152423484

IMG_20170216_152441502

IMG_20170216_152449953

Całości dopełniła przepiękna grafika (do której mam duży sentyment) oraz tekturowe i sklejkowe elementy, którym nieco blasku dodała pasta pozłotnicza.
„Zbieracz” zajął już zaszczytne miejsce koło mojego biurka i cieszy moje oko, a pracę zgłaszam oczywiście na wyzwanie, które mnie natchnęło :) O wszystkim przeczytacie klikając w banerek poniżej:

16507218_10207931192307394_367882743_n

FacebookTwitterGoogle+